BLOG

100 krajów przed czterdziestką – Live z Kubą Bociąga

Live z Kubą Bociąga

Amerykański pisarz Napoleon Hill powiedział kiedyś, że „cel to marzenie z datą wykonania”. W myśl tej zasady, nasz gość ma ten cel sprecyzowany w bardzo dokładny sposób. Kluczowe są w nim dwie liczby: odwiedzić 100 krajów i zrobić to przed 40-tką. To w zasadzie już nie tylko plan wsparty działaniem, ale też pomysł na tytuł upragnionej, jeszcze nieukończonej książki. Jednak zanim o tym, odkryjmy wszystkie karty… Czwartkowym gościem Magdaleny był Kuba Bociąga – człowiek, który goni swoje marzenia po całym świecie, a ostatni lockdown postanowił przekuć w swój wewnętrzny sukces!

Pasję otrzymał w genach

Kuba Bociąga

Jego pasja i determinacja to zasługa genów. To tata zapalił w nim chęć podróżowania po świecie. Skalę określił sobie jednak sam: sto krajów przed czterdziestką! Na koncie Kuby jest ich już dziewięćdziesiąt, a w styczniu (następnego roku) znamienne, okrągłe urodziny. Czy to się uda? Najprawdopodobniej tak, choć pandemia, która sparaliżowała cały świat, nie jest obecnie sprzymierzeńcem dalekich podróży. Kuba to jednak uparty zawodnik (to najprawdopodobniej cecha wszystkich podróżników) i zbyt szybko się nie poddaje. Z Magdą poznali się na treningach biegowych – pod okiem tego samego trenera przygotowywali się do maratonu(!) Dlaczego o tym mówię? Bo to pokazuje hart ducha! Kuba nie usiedzi w miejscu, nigdy też nie było mu po drodze z rutyną! Gdzie wyruszy, gdy już będzie można? Jest już prawie gotowy, a będzie to:

„Afryka – to wciąż najmniej zbadany przeze mnie kontynent. Najtrudniejszy do podróżowania i też nie tani.” – podkreśla Kuba

Sam, nie oznacza samotnie

Spośród wielu sposobów podróżowania on wybiera te najbardziej ekonomiczne, nieoczywiste i takie, w których jest sam. Początkowo nie był to jego preferowany wybór. Z czasem, forma bycia sam na sam z tubylcami odkrywała przed nim nigdy nieodkryte możliwości… Fascynowała w każdym wymiarze! Okazuje się, że będąc tu czy ówdzie w pojedynkę widzimy więcej, słyszymy wyraźniej, krótko mówiąc uczymy się samodzielności i nabieramy pokory. To ludzie, których nie znamy są w danym momencie jedyną stroną dialogu i ewentualnym źródłem pomocy. Słuchasz ich, rozmawiasz, poznajesz. Coś w tym jest! Podróżując z rodziną czy znajomymi w pewien sposób zamykamy się na najbliższe otoczenie, nie widząc tego, co w tle. Kuba powiedziałby pewnie, że też wiele tym samym tracimy:

„Każda samotna podróż uczy pokory, samodzielności, staje się doświadczeniem. Zmusza nas do kontaktu z innymi ludźmi. Z reguły nie zwracamy uwagi na to, co nas otacza.” – zachęcająco podsumowuje Kuba

100 krajów przed czterdziestką

To z pewnością daje do myślenia… Magda wydaje się być dobrym partnerem do rozmowy. Jako gospodarz nie ogranicza się tylko do zadawania pytań, bo sama ma na swoim koncie dziesiątki egzotycznych podróży. Wśród nich samotną, zorganizowaną podróż na Kubę i do Tajlandii. Te ostatnie wspomina bazując na podobnych spostrzeżeniach. O takich samych mówiła nam też cudowna Katarzyna Zawadzka (kto nie widział, nie czytał, zostawiamy link do podsumowania).

Lenistwo, które uratowało życie

Magda zadając Kubie pytanie: gdzie byłeś, poprawiła je z uśmiechem na takie: gdzie Cię jeszcze nie było? Jak sam przyznaje, podróżnicze wybory, których dokonuje mają w sobie coś z pozytywnych skrajności: jak wodospad, to oczywiście Niagara! Ekstremalna okazała się też wyprawa w Himalaje. I nie była ekstremalna tylko z nazwy, bo tu wydarzyło się coś nieprzewidywalnego – o tym zresztą głośno pisały media. Chodzi o niespotykane załamanie pogody, które pod koniec września w zasadzie nie powinno mieć miejsca. Długo by pisać… sytuacja była bardzo poważna. Doszło do zejścia lawiny, która pochłonęła 200 ofiar. Inne osoby zmarły z wyziębienia. Kolokwialnie mówiąc lato zamieniło się tam w zimę, na to nikt nie był gotowy. W tym miejscu i w tym czasie był też Kuba. Co go uratowało?

„Czasami lenistwo pomaga, potrafi też uratować życie!  Mimo planów, nie poszliśmy dalej. Zrobiliśmy sobie dzień przerwy. Ten dzień uratował nam życie. To był fuks!” – wspomina Kuba

Lockdown spadł mu z nieba

Czas lockdownu spadł mu trochę jak z nieba. Uziemił go w domu i zmusił do rozpoczęcia pracy nad książką, o której myślał od dawna. Jej tytułem jest konkretnie sprecyzowane marzenie: 100 krajów przed czterdziestką. Z założenia podzielił ją na dwa tomy, po 50 krajów w każdym. Kuba nie leje wody, nie ubarwia, nie używa okrągłych słów. Mówi wprost. Szczerze i prawdziwie – nawet jeśli prawda jest gorzka. Taka też będzie ta książka. Prawdziwa! O podróżach przez pryzmat tego, co widział, o ludziach, których poznał i patentach, które… uratowały mu życie! Czasami jeden papieros przesuwa wroga na Twoją stronę… O jedzeniu, muzyce, o wszystkim, ale szczerze i bez filtrów. Szczerze, w rozmowie, przyznaje też, że wciąż zbiera fundusze na dzieło swojego życia. Link do zbiórki na wydanie książki pozwolimy sobie umieścić tuż pod artykułem. Magda i jej projekt #TreningSukcesu ma w swojej misji wspieranie dobrych inicjatyw. Kuba przez swoją autentyczność, szczerość i prawdziwą pasję zdecydowanie zasługuje na naszą treningową uwagę.

Zarówno pasjonatów podróżowania jak i amatorów w tej dziedzinie, zachęcamy do odsłuchania całej rozmowy. Każdy otrzyma z niej co innego: u jednych wyostrzy się głód na więcej, innym otworzy oczy na możliwości dostępnego dla wszystkich penetrowania świata. O japońskich, minimalistycznych kapsułach do spania, o gitarze, za sprawą której narodziła się niejedna przyjaźń, o jedzeniu, które godne jest polecenia i takim, którego zdecydowanie odradzamy – wszystko w pigułce. Powiem tak, jak powiedziałby Kuba: no to PLAY!

Paula

P.S. Już wkrótce zaprosimy do rozmowy gościa, który dla równowagi powie nam jak obecnie podróżować z rodziną i jej najmłodszymi członkami. Do usłyszenia.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn